Rozkoszny dzień nicnierobiena. I prawie nie czujesz bólu, który przeszywa cię w środku. Z czyjego powodu? Z jego powodu. Niby zranił cię tak, że nie możesz na niego patrzeć, a o kim myślisz idąc spać? O kim myślisz wstając, pijąc herbatę, myjąc zęby? Rysując siatkę graniastosłupa w szkole, na matematyce? Właśnie o nim. Wyobrażasz sobie jak wyglądaliście razem, przypominasz sobie wszystkie wspaniałe spędzone z nim chwile. W końcu czujesz na policzkach spływające łzy, które same cisną się do twoich oczu. Nie pomaga nawet telefon do dziewczyny, która zna cię najlepiej i wie co ma zrobić w tym przypadku. Cały czas płaczesz, niby to takie dziecinne. Chowasz się w najciemniejszych zakamarkach domu, żeby nie zobaczyła cię twoja mama, która będzie chciała dowiedzieć się, dlaczego płaczesz. I co, masz opowiedzieć jej wszystko od samego początku? Boisz się, nie wiesz jak zareaguje. Idziesz spać. Oczywiście nie możesz zasnąć. Włączasz MP3, słuchając piosenek przypominasz sobie, jak razem jej słuchaliście. Płaczesz. Z trudem zasypiasz, myśląc że to już koniec myślenia o nim i płakania nocą w poduszkę. Udajesz, że nie wiesz, że historia lubi się powtarzać i jutro będzie to samo. On udaje, stara się zdobyć twoje względy, żeby cię potem perfidnie wykorzystać, zranić, porzucić. Miłość między chłopakiem i dziewczyną nie istnieje. Może kochać cię mama, tato, przyjaciółka. On nie. Ludzie, którzy myślą, że istnieje, mylą się, o czym boleśnie przekonają się w przyszłości. Wrrr .
Dzisiaj notka jest tak jakby 'wolna' , bez planu, bo nie mam ochoty się zorganizować. Jest źle, przepraszam za wszystko Amandę. Kochanie, wybacz.
I inspiracja, żeby nie było nudno. Dzisiaj sowy ;d.
(wszystkie z www.loveit.pl)



czytając to przywróciłaś mi wspomnienia... :)
OdpowiedzUsuń